Blog

NEWSLETTER

Bądź na bieżąco z naszymi wpisami na blogu ślubnym i zapisz się: W każdej chwili możesz zrezygnować z otrzymywania newslettera.

03
sty 2014

Kilka porad aby ślub nie zakończył się natychmiastowym rozwodem.

Para zakochanych

Kilka lat temu jedna z mniej znanych stacji telewizji wyemitowała reality show pod szumnym tytułem „Panny młode pod skalpelem”. Przyznam, że z chorą fascynacją obejrzałam kilka odcinków. Dwanaście kobiet; rzecz jasna przyszłych panien młodych, rywalizowało ze sobą o możliwość wygrania ślubu marzeń (który był sponsorowany przez stację wedle wytycznych panny młodej) oraz, uwaga: tak, o operację plastyczną! Dodatkowym dreszczykiem emocji, przykuwającym widzów do foteli był fakt, że pan młody mógł zobaczyć swoją oblubienicę dopiero w dniu ślubu, po trzymiesięcznej rozłące… i po znacznej metamorfozie. Nigdy nie zapomnę wyrazu konsternacji na twarzy pana młodego i jego spanikowanego spojrzenia, w którym krył się niemy krzyk: „Kim, do licha, jest ta baba?”

Pulchna, krzywonoga kobieta, z nosem jak klamka i krzywymi zębami, w której się zakochał została zastąpiona piękną, ale obcą panią. Pan młody wyglądał tak, jakby miał ochotę dać dyla w przeszłość i uprowadzić swoją wybrankę na osiołku w wysokie góry – tam, gdzie nie ma telewizji i postępu technicznego.


Nie ma nic bardziej zrozumiałego i oczywistego od tego, że każda z nas chce się podobać swojemu mężczyźnie. A tym bardziej w tym jedynym w życiu i tak bardzo wyjątkowym dniu. Drogie panie weźcie jednak pod uwagę, że przesada nie jest mile widziana. Pamiętam jak dzisiaj swoją pierwszą przymiarkę sukni ślubnej – przejrzałam się w lustrze, ustrojona w biel, koronki i falbanki, po czym zalałam się łzami becząc „Wyglądam jak prosię przewiązane w pasie kołdrą!”. Po tym wstrząsie postanowiłam się odchudzać. Zapisałam się na fitness, przeszłam na dietę i nikłam w oczach. Nie wyglądałam wyjątkowo pięknie; ciągle miałam za grube ramiona, za tłuste uda (niespodzianka! – pod suknią ich nie widać) ale za to wyrobiłam w sobie fajny nawyk dbania o formę. Jest jednak druga strona medalu – mój przyszły mąż zakochał się we mnie takiej okrąglejszej, obfitszej i nigdy nie dał mi do zrozumienia, że muszę się dla niego zmieniać.


Pamiętajcie zatem, że piękniejecie dla siebie a nie po to, żeby kogoś olśnić. Mimo tego co nam, kobietom, się wydaje mężczyźni nie są aż tak powierzchowni. Uwierzcie, że oni nie chcą top modelek z nogami do sufitu, wydatnymi ustami, talią osy i zimnymi oczami, które mówią „Dzieci? Mowy nie ma. Dzieci psują figurę i nie dają spać. Wolę imprezy”. Panowie lubicie ciepłe kobietki, do których można się przytulić? Kochacie swoje kobiety, te bardzo niedoskonałe – z krótkimi nogami, brzydką cerą, odstającymi uszami? Wiem, że tak. Te kobiety, Wasze kobiety, uwiodły Was tym czymś, czego nie mają inne. Prawda?

Która z Was, przyszłych panien młodych aktualnie czytających ten artykuł, trafiła na swój ideał? Wielbicielka chudych brunetów planuje właśnie ślub z tęgim blondynem. Amatorka chłopców z siłowni ogląda obrączki wraz z narzeczonym – rudowłosym absolwentem filozofii. Nie zwracacie uwagi na wzajemne niedoskonałości, na wady przymykacie oko – taka jest właśnie miłość. Nie traćcie jej z oczu, niech zawsze ona i tylko ona będzie priorytetem, a celem zawsze Wy.


Potraficie wyobrazić sobie dziesięć tysięcy wieczorów spędzonych w towarzystwie tego samego mężczyzny – Waszego męża? Tego pana, który zmienia się z każdym rokiem, aż któregoś dnia przepoczwarzy się mężczyznę narzekającego na wątrobę, na rwanie w korzonkach…ale wciąż całującego Waszą dłoń przed snem? Obcy? Nie, ten sam tylko starszy. Tak jak i Wy – ze zmienionymi ciałami i zdrowiem nie tym, co kiedyś.

Nie wytłumiajcie w sobie tego, co przykuło uwagę Waszego partnera. Czy nie lepiej zrezygnować z bolesnych zabiegów upiększających na rzecz spaceru po parku? Nie lepiej nacieszyć się tymi cudownymi, niezobowiązującymi chwilami przed ślubem? W gorączce przygotowań i planowania nie traćcie siebie z oczu. Nie pozwólcie, aby Waszą radość z bycia razem przyćmiły tak naprawdę nieistotne sprawy jak kolor obrączek albo wiązanki. Idźcie na pączki i róbcie zdjęcia Waszym upaćkanym cukrem pudrem nosom, zamiast warczeć na siebie u jubilera. Tak, to prawda – wszystkie te detale dodadzą Wam blasku; drogi garnitur, eleganckie buty, kunsztowny makijaż, oszałamiająca suknia, zapach perfum, który ciągnie się za Wami na kilka metrów – ale bądźcie piękni dla siebie, a nie po to żeby dobrze wyjść na zdjęciu. Oczy pełne miłości, nawet w pulchnej twarzy ozdobionej piegami będą wyglądały po stokroć lepiej, niż wychudzone katorżniczym wysiłkiem i dietą policzki nad którymi łypią oczy złe i zmęczone od przedślubnych wyrzeczeń.


Ostatnia porada dotyczy gości. Ciocia Andzia, którą się widziało piętnaście lat temu na komunii kuzynki Jadzi nie jest receptą na dobrą zabawę. Koleżanki, które zapraszamy z podtekstem „A jednak mi się udało złapać faceta”, również. Zaproście tych, którzy są Wam naprawdę życzliwi, którzy znają Was jak łyse konie i szczerze potrafią celebrować Wasze święto. Ilość nie idzie w jakość; dotyczy to także weselnych gości. Stąd taka drobna sugestia – inwestujcie tak naprawdę w dwie rzeczy: ludzi i miejsce, do którego chcecie ich zaprosić. Proście przyjaciół, aby z Wami szukali tego idealnego. Proście przyjaciół, żeby z Wami uczestniczyli w przygotowaniach, a przekonacie się, że ze ślubu i wesela utworzycie misterium jakich mało.


Przyszłe panny młode! Nie zastanawiajcie się jak w ciągu roku z rozmiaru 42 wstrzelić się w 36. Nikogo, oprócz Was, nie interesuje czy wydałyście na ślubne buty trzysta, czy pięćset złotych – nie starajcie się na siłę wyglądać jak modelki z katalogu. Srebrzyste balerinki też będą wspaniałą, a jakże niebanalną alternatywą do szpilek na niebotycznych obcasach, na których i tak nie potraficie chodzić. Wasz ukochany z pewnością doceni fakt, że zamiast kilometrowego welonu macie na włosach wianek z margerytek i przypomni sobie, że dla spędzenia kilku dodatkowych chwil z nim sam na sam, zrezygnowałyście z wielogodzinnego maratonu po sklepach.


Jeśli staniecie przed ołtarzem szczęśliwi jak dzieci, jeśli panu młodemu chrupnie kręgosłup podczas przenoszenia panny młodej przez próg i zaczniecie się z tego śmiać, będzie to niechybny znak, że możecie być z siebie dumni.

Tagi:

Kategorie:

Komentarze ( 0 )

Zostaw Komentarz:

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*